Kategorie: Wszystkie | historia | mapy | przyroda | region | trasy
RSS

trasy

czwartek, 03 kwietnia 2008

Poeta Szymański w Stoczku (I)

Monika Warneńska, „Mazowieckie ścieżki pisarzy”.

„Na krótko przed wojną Edward Szymański, który pomimo sił fizycznych i zdrowego wyglądu cierpiał na poważną chorobę serca, przenosi się razem z żoną i dziećmi  w rodzinne strony Natalii. Zamieszkał blisko Stoczka  Węgrowskiego, w domu położonym pod lasem, na małej  jednomorgowej parcelce za miasteczkiem. Teren tutejszy należał do wsi o jaćwieskiej nazwie: Drgicz. Gnuśną szarzyznę prowincjonalnego bytowania, obraz małomieszczańskiego Ciemnogrodu odmaluje Edward z całą  pasją satyryczną w wierszu Miasteczko:

Sprzed kościoła w stronę Drgicza

brukowana jest ulica,

brukowana do Barana,

od Barana zababrana.

Swąd — i swąd — i smród — i kram —

kramik tu — a sklepik tam.

[..........]

Tu ulica, tam ulica,

tu rachitis, tam gruźlica.

pośród dołów, płotów, szpar- rozpacz, nędza, smród i parch.

W Drgiczu zastała poetę wojna. Podczas wędrówki ewakuacyjnej za Bug, odbywanej rowerem, nocą potrą­cił Szymańskiego samochód wojskowy. Poeta doznał pęknięcia i wgniecenia czaszki. Po dwóch tygodniach leżenia w Sokołowie Podlaskim wraca na piechotę do domu. Przez połowę następnego roku nie opuszcza łóż­ka. Pod koniec roku 1940 w warszawskim szpitalu Sw. Ducha chirurg, doktor Ambros, dokonuje trepana­cji czaszki. Pomimo wojny i choroby nie opuszcza Szy­mańskiego poczucie humoru. Powstaje wtedy cykl jego satyr i fraszek szpitalnych. Autor ich wydobrzał wresz­cie nieco, choć daleko mu było do odzyskania w pełni zdrowia, i wrócił na skraj mazowieckich lasów, do domu położonego między Stoczkiem a Drgiczem.

Był to bardzo dziwny dom. Chronił on wiele ludzi, którzy musieli uchodzić z Warszawy, zagrożeni przez Gestapo. Około dwudziestu kilometrów dzieli Drgicz od Bugu, na którym ustaliła się przez pewien czas gra­nica radziecko-niemiecka. dopóki nie wybuchła wojna między Rzeszą a Związkiem Radzieckim. W domu Szymańskiego istniała wówczas przystań dla emisariuszy zza Bugu. Jednym z nich był Rosjanin, nazwiskiem Syl­wester Marosz, rzekomy kolega szkolny Edwarda. Mó­wił on słabo po polsku, wolał więc dla ostrożności odzy­wać się rzadko.

- Temu to się nigdy gęba nie zamyka — powiedział kiedyś domownikom Benedykt Hertz, wskazując Marosza. — Bo mu się nie otwiera — wyjaśnił, widząc ich zdumienie.

Świetny bajkopisarz musiał opuścić swoje mieszka­nie w  podwarszawskiej Podkowie Leśnej i trafił do

Drgicza. U Szymańskich znalazł również ostoję znako­mity uczony, geofizyk i pedagog, uczestnik wypraw po­larnych, członek II Proletariatu, profesor Antoni Bole­sław Dobrowolski, a także słynny adwokat, obrońca w procesach komunistycznych, Teodor Duracz i jego rodzina. Przyjeżdżają również do Drgicza na dłuższy czas rodzice poety oraz zaprzyjaźniony z nimi działacz lewicy związkowej, kolejarz Jan Pokorski.

Poeta układa - zabrany później przez Gestapo — album z wierszami dla swoich dzieci. Z gośćmi chadza na grzyby i grywa w karty. Piłuje drzewo razem z ojcem, który z metalowca stał się obecnie cieślą.

Piękne, słoneczne lato 1941 roku pełne jest goryczy zawiedzionych nadziei. Przetoczyły się niedalekimi szo­sami pancerne dywizje hitlerowskie, rzucone przeciw Związkowi Radzieckiemu. Armia Czerwona cofa się. Pierzchły nadzieje rychłego końca wojny. Ludzie za­mieszkujący dom pod lasem blisko Drgicza nie poddają się jednak pesymizmowi. Toczą dyskusje, rozważają przeszłość i perspektywy przyszłości. Profesor Dobro­wolski kontynuuje dzieło zatytułowane Mały kodeks moralności umysłowej. Teodor Duracz snuje projekty pracy nad własnymi pamiętnikami, które nigdy nie zo­staną napisane — i w tajemnicy przed Szymańskim tworzy wiersze. Henryk Ładosz jeździ często do War­szawy i aż na Bukowinę Tatrzańską, gdzie wykłada na kursach „Społem". Przywozi flance roślin ze swego ogródka, usiłując je zaszczepić na piaszczystej działce Szymańskich, a także płyty chętnie witane przez miesz­kańców domu, spragnionych muzyki. Żona poety dźwiga cały trud życia powszedniego: sprząta, gotuje, pierze, szyje, zdobywa żywność... Edward pisze wówczas żar­tobliwy wiersz Na niedoszły odjazd profesora Antoniego Bolesława Dobrowolskiego:

Tyle zgłębiwszy dróg w zorzy polarnej i w słońcu aurą dyrygując i biegun znając z oblicza — dokąd — o profesorze — przeniósł pan się w końcu? — do Drgicza.

Ani tu sejsmografów — a „lody" tylko w niedziele — ani tu ksiąg uczonych — i słońce ledwie skrzy — i cóż za cele? — najwyżej jednomorgowe parcele, na których jeden poeta wypada na trzy psy...

20:49, gajowy771 , trasy
Link Dodaj komentarz »

c.d. "Poeta Szymański w Stoczku" (II).

Władysław Wrotnowski, jeden z bywalców w domu na skraju Drgicza, opisał pewne pamiętne letnie popo­łudnie u Szymańskich. Był wtedy „lipiec pozłocisty, co ciepłem drży na wskroś", taki jak w wierszu poety. „Nad bezimiennym strumieniem spływającym do do­pływu Liwca — Ugoszczy, siedzi gromadka ludzi. Drze­wa i zarośla zasłaniają nieco oddalone zgliszcza i ko­miny spalonych domów. W powietrzu unosi się gorzka woń młodych, lepkich pędów olszyny, pachnie odurza­jąco sitowie nad strumieniem. Upał. Wojna. Ludzie nad strumieniem słuchają uważnie..."

Wśród tych słuchaczy oprócz gospodarzy domu oraz ich rodziny był inżynier-mechanik z Warszawy i chłop, komunista. z niedalekiej Miedzny. Byli także zadomo­wieni goście: profesor Dobrowolski, Benedykt Hertz, Teodor Duracz.

„Edward Szymański siedzi nieco na uboczu. I choć czytany przekład De rerum natura Lukrecjusza jest jego dziełem, dziełem pięcioletniego trudu - więcej zwraca uwagi na pasącą się opodal szwagrową krowę, powierzoną pieczy poety od wybuchu wojny."

Teodor Duracz z dowodem osobistym, w którym na­zwisko jego figuruje jako „Delkacz" wróciwszy do Warszawy pogrąża się w pracy konspiracyjnej dla PPR. Benedykt Hertz zamieszkał w stolicy na ulicy Lipowej pod fałszywymi papierami na nazwisko Kazimierza Gór­skiego, Także profesor Dobrowolski wyjeżdża do Warszawy, aby znaleźć się bliżej własnych poprzednio roz­poczętych prac naukowych.

Edward Szymański pozostał w Drgiczu. Pisze cykl wierszy miłosnych Wtajemniczenie. Jest to jeden z ostatnich jego utworów. W roku 1942 na rodzinę poety spadają pierwsze aresztowania. Ukrywa się on wtedy najpierw w Stoczku, potem w okolicznych wsiach, wreszcie w zapadłej osadzie Pniewnik, odległej od Drgicza o ponad 20 kilometrów. Ojciec odwiedził go po raz ostatni na krótko przed aresztowaniem.

— Jakbym miał wtedy przeczucie — wspomina po latach. — Żegnaliśmy się serdecznie, bo rozłąka mogła być długa. Okazało się, że było to pożegnanie na zawsze.

W maju 1943 poeta wysyła do przyjaciół, Krystyny i Witolda Lichaczewskich, list ze słowami: „Osamotnia­łem bardzo na tym wojennym wygnaniu i tęskni mi się czasem do ludzi. [...] Bardzo ciężko żyć [...] będzie o czym wspominać, kiedy się wszystko szczęśliwie prze­wali. [...] do pisania mam głęboki wstręt. Uczę się tylko z książek, i z życia, może to się przyda na potem. [...] Bo ma się przecież 36 rok życia! I tak mało się zro­biło..."

Wokół poety zacieśniają się kleszcze poszukiwań Ge­stapo. Hitlerowców wspomógł rodzimy szpicel i prowo­kator nazwiskiem Skrzypczak. W małomieszczańskim Stoczku nie brakowało reakcyjnych tepaków, którzy wiedzieli, że Szymańscy to komuniści. Wróg wyśledził Edwarda w Pniewniku. 9 czerwca 1943 roku, w nie­dzielny poranek, Niemcy obstawili chałupę. Dokonali rewizji, zabrali papiery i rękopisy. Skutego kajdanami poetę wsadzili na podwodę i wywieźli do Warszawy na Pawiak.

Natalia Szymańska, która wróciła do domu w kwadrans po aresztowaniu męża, ruszyła śladem podwody. W pobliskim lesie zdarzył się wypadek zaskakujący: trzydziestu ludzi ostrzelało wóz i trzech gestapowców eskortujących więźnia. Gestapowcy zeskoczyli, chro­niąc się pod drzewami. Zdawało się, że ocalenie jest bli­skie. Nagle strzały ucichły. Liczna grupa ludzi rozpro­szyła się. Podwoda mogła jechać w kierunku Warsza­wy. Do dziś nikt nie wie. czy to istotnie była próba odbicia Szymańskiego, czy akt zagadkowej prowokacji.

Potem były już tylko krótkie słowa listów z Pawiaka i po trzech miesiącach — z Oświęcimia. I wezwanie skierowane do Natalii Szymańskiej przez Gestapo w Sokołowie Podlaskim. Zawiadomiono żonę poety, że Edward Szymański zmarł w Oświęcimiu na zapalenie płuc 15 grudnia 1943 roku.

Zostały jego pieśni i wiersze. Wiersze proste i piękne, poświęcone sprawom bliskim, powszednim, a przecież ważnym: ojczyźnie, ukochanemu miastu, walce robotni­czej".  

20:48, gajowy771 , trasy
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 31 marca 2008

Wjazd na zabytkowy most od strony Kosowa

Tgv tędy nie przejedzie... stacja w Treblince i mostek na szlaku do Siedlec

Rampa w Treblince 2 i symboliczny cmentarz

Tu stały baraki więźniów Treblinki 1; żwirowisko

Pomnik w Treblince 1; obok pożarowisko pod Jasieńcem.

Jak w górskiej kosówce. Na pożarowisku płoną jesienią wrzosy.

Jałowcowy zakątek. Wierzby pod Bojewem.

Złotki

21:08, gajowy771 , trasy
Link Dodaj komentarz »

17. „W dolinie Bugu i na wysoczyźnie”.
Małkinia stacja- Treblinka, mauzoleum zagłady- Bojewo- Sadowne stacja, km, 25.8 km.

Szlak adresowany do zamierzających zwiedzić mauzoleum na miejscu hitlerowskiego obozu zagłady w Treblince, a także piechurów preferujących dojazd koleją. Zabytkowy drewniany most na Bugu z torem pośrodku, rozległe łąki, zabytki kolejnictwa, wreszcie punkty widokowe z wysoczyzny i porastające jej skraj chłopskie bory sosnowe o specyficznym uroku, zupełnie nieodwiedzane przez turystów. Doskonały na cały rok, dla rowerzystów częściowo piaszczysty. Z mauzoleum można iść do wsi Kwestia wg opisu szlaku 18- mniej mylnie.

0.0. Małkinia, stacja. Cofamy się w kierunku Warszawy do przejazdu i nie przekraczając go, dalej szosą wysadzaną starymi kasztanowcami do mostu. Po prawej stronie nasyp, na którym do niedawna znajdował się tor kolei do Siedlec przez Sokołów Podlaski (przewozy pasażerskie wstrzymano przed 1990 r.). Po lewej drewniane słupy z izolatorami.
2.5. Bug, drewniany most kolejowo-drogowy z torem pośrodku, ruch wahadłowy sterowany sygnalizacją (tylko samochody osobowe). Chociaż jest nie lada atrakcją turystyczną, rozbiórka zabytkowego mostu przesądzona- zbutwiałe chodniki dla pieszych świadczą o fatalnym stanie technicznym. Idziemy poboczem w poprzek tarasu zalewowego rzeki, zamienionego na olbrzymie łąki, od niedawna odgrodzonego od rzeki wałami. Po prawej jeziorka- starorzecza Bugu, największy fragment w kształcie litery S przylega do Prostyni (jez. Bużysko). Za przejazdem prosto, po kocich łbach wzdłuż zarastających ramp.
4.2. Treblinka- stacja. Trzy drewniane budynki z rzeźbionymi daszkami nadwejściowymi, nieco dalej za torami w kępie świerków drewniany młyn wodny z 1850 r., przebudowany, otoczony starym ogrodem (własność prywatna). Idziemy ścieżką wzdłuż nasypu (wygodniejszą dla roweru od betonowych podkładów pobliskiej szosy) skrajem bezkresnych łąk. 3 km stąd znajduje się pośrodku pustkowia rez. Bojarski Grąd; najbliższy zwarty las to pozostałości Puszczy Ceranowskiej. Na wysokości łuku szosy, odbiegającej ku wsiom Poniatowo (przed wojną Kutaski) i Grądy- przez drewniany mostek kolejowy na strudze Treblince. W malowniczym dziczejącym otoczeniu dochodzimy ponownie do szosy kosowskiej w pobliżu leśniczówki Przeździatka i przyst.pks (kurs po 15 do Prostyni). Przecinamy ją i wchodzimy w piękny bór śladem obozowej bocznicy kolejowej.
7.5. parking, początek Czarnej Drogi i mauzoleum w Treblince. Wchodzimy w
równoległy do drogi wykop po dawnym torze kolejowym z betonowymi podkładkami i symboliczną rampą na miejscu dawnego fikcyjnego dworca w Treblince 2.

Obok rampy widzimy dziewięć granitowych słupów, na których nazwy państw, z których Żydzi ponieśli tu mę­czeńską śmierć. Na wprost ośmiometrowej wysokości granitowy pomnik, z płaskorzeźbami w górnej części, wyrażającymi męczeń­stwo i bohaterstwo więźniów obozu. Pomnik wzniesiono na miejscu dawnych komór gazowych. Od rampy do pomnika prowadzi „droga śmierci". Za pomnikiem symboliczny stos. Wokół symboliczny cmentarz, na którym 17 tyś. głazów (przypominających nagrobki żydowskie) upamiętniających większe miejscowości, których miesz­kańcy zostali tu wymordowani. Na rozległych terenach dawnego obozu rozsypano prochy 800 000 ofiar. Granice obozu zaznaczono wysokimi niedociosanymi słupami granitowymi. Autorami Mauzo­leum są Adam Haupt (architekt) i Franciszek Duszenko (rzeźbiarz) z Gdańska.

Wariant boczny na wzgórze widokowe: Po wyjściu z mauzoleum na Czarną Drogę odnajdujemy drogę zagłębiającą się w borze sosnowym. Wyprowadza ona na otwartą przestrzeń na krawędzi Wysoczyzny. Należy podejść bezdrożem ku samotnej, charakterystycznej sośnie do piaskowni, skąd rozpościerają się widoki na drugi brzeg Bugu z dachami Małkinii. Zanim podrósł las, widoki z wyniesionego o 35 m nad rzekę tarasu były rozleglejsze. Od piaskowni biegnie na pd. do lasu droga, łącząca się z traktem wysadzanym brzozami (szl. niebieski). Tu w lewo do pobliskiej żwirowni i Treblinki 1 (w prawo szlak 18 do Lipek). Wariant wydłuża trasę o ok. 2 km.

W odległości 1.5 km na pd. od mauzoleum znajduje się dawny obóz karny Treblinka I. Udajemy się tam wzdłuż dawnych torów kolejowych Czarną Drogą.
9.7. Żwirownia, tablica informacyjna. Pojedyncze jałowce rosnące w imponującym wykopie stwarzają złudzenie zgarbionych przy pracy wieźniów... Skręcamy w prawo. W głębi lasu oznaczone tabliczkami pozostałości po dawnym obozie Treblinka 1 (komendantura, magazyny, stajnie), dalej polana z fundamentami baraków obozowych. Wracamy do żwirowni i skręcamy w prawo.
10.6. Na polance w ładnym borze polanka, gdzie znajduje się pomnik z różo­wego piaskowca, w postaci kamiennego muru (2,5 m wysokości i 11 m długości, autor F. Strynkiewicz). W otoczeniu masowe i pojedyncze groby więźniów obozu Treblinka I.

Od pomnika prosto na południe do poprzecznej drogi (w lewo), po chwili łukiem w prawo, zanikającą przecinką, opadającą w kotlinkę. Na rozdrożu w prawo- dróżka omija od lewej wydemkę i skręca na zachód w gęsty bór. Mijamy przerzedzone ubogie drzewostany chłopskich lasów, gospodarowanych przez leśnictwo. Starsze drzewa mieszają się tu z młodymi, zagajniki ze starszymi enklawami, w podszyciu główną rolę gra jałowiec i wrzosy. Przed II wojną lasy rosły tylko na pd. od tej drogi, na pn rozciągały się piaszczyste pustkowia i ugory. Po ok. 800 m w lewo, lekko w dół, następnie w prawo wyraźną drogą wijącą się przez bory o zróżnicowanej strukturze. Teren od lewej wznosi się, od prawej ograniczony widok na ogromne, zalesione już pożarzysko o wymiarach 2x1km.
14.6. Uroczysko Głodomory, wyraźny szczyt wału wydmowego 130.1m. W dół przez zwarte zielone młodniki i jałowcowiska. Opuszczamy na dobre kompleks wydm, nadbudowujących krawędź wysoczyzny. Przecinamy poprzeczną piaszczystą drogę, zdążając ścieżką przez wrzosowisko ku wysokopiennemu lasowi.

15.8. Zejście trzech dróg. W lewo i za wydemką w prawą odnogę między osobliwe skupisko sosen Banksa o zdrewniałych szyszkach i pokrytych porostami gałęziach. Droga skręca ku pd-zach w młode lasy; poprzecznym traktem ze wsi Maliszewa w prawo.
17.2. Kwestia, teren nieistniejącej wsi, z prawej dochodzi szlak 18 z Treblinki do Lipek (w lewo)- na pobliskie wzgórze widokowe jest stąd 1.5 km. Prosto ku zach przez lasy olchowe, miejscami zielonym tunelem wśród krzewów, następnie przez bory. Droga przekracza Bojewkę (Zbożową Strugę) obok dawnych stawów Zamoyskich i zatacza łuk ku pd. pod głowiastymi wierzbami.
19.3. Stare Bojewo, prosto asfaltem , a po 100 m ukośnie przez widny bór czernicowy (nieco dalej we wsi młyn murowany) do poprzecznej szosy z Lipek do Kołodziąża.

Leżąca 1 km na pn. wieś Kołodziąż, dawny folwark- klucz dóbr Zamojskich (stawy na Bojewce i dwa młyny), ma nazwę pochodzenia ruskiego, oznaczającą studnię. Istotnie, w XV w. kupcy wędrujący od przeprawy przez Bug w Rażnach do Drohiczyna zatrzymywali się tu dla napojenia zwierząt i przenocowania. W dobie Zamoyskich ze wsi wytyczono osiem traktów we wszystkie strony świata - funkcjonują do dziś. Zachował się również zespół folwarczny z tego okresu- (II poł. XIX w. - stodoła murowana, spichlerz, magazyn gorzelni).

Przeciąwszy szosę przez ładny bór sosnowy w pobliżu pól wsi Brzózka. Mijamy okresowy stawek. Przy pomnikowej, pochyłej sośnie, za kanalikiem w prawe rozwidlenie, drogą wiodącą zróżnicowanymi typami borów. Kończy się ona na poprzecznej drodze, którą w prawo do skraju pól i ukośnego traktu za strumieniem. W lewo, głębokim przekopem w wydmie do pierwszej bocznej drogi.
22.7. Uroczysko Toboły. W prawo wg opisu szl. 16 do stacji Sadowne (25.8).

17 A - wariant z Prostyni do żwirowiska w Treblince 1:

0.0. Z przystanku KM Prostyń przez wieś do kościoła lub po 250 m w prawo do lasu, dochodzącego do ulicy. Za strumieniem w liściastym lesie w lewo, przez widny bór sosnowy, skrajem olsu i śródleśnych malowniczych polan (droga niewygodna dla roweru). Na jednej z polan murawa z przewagą kępek szczotlichy siwej.

Skręcamy w prawo na szosę prowadzącą przez łąki do wsi Złotki, ładnie usytuowanej wzdłuż zbocza równiny, schodzącej tu do doliny Bugu.
3.2. Złotki, sklep. W lewo, drogą z widokiem na olsy w dolinie Bugu, za linią energetyczną w prawo obok przysiółka Szmulki z drewnianymi domami. Szeroką drogą w lewo, w lesie przed przekopem w wysokiej wydmie w prawo, jej podnóżem lub wierzchem, do szczytu (128 m) obok samotnej zagrody.
4.7. Kolonia Złotki. W lewo i przy sąsiedniej zagrodzie w prawo do łąk i kanaliku. Za nim na ukos przez łąkę, oddalając się od zagród po prawej. Na lewo od brzeziny, rosnącej na skraju lasu przy poprzecznej drodze, zagłębia się w borze droga. Wiedzie ona obok ugorów z widokami na dolinę Bugu, następnie skręca do lasu i obok pól z brzezinami na zboczu zagłębia się w niepozornym jarze, porośniętym borem z jałowcami.
7.0. Poprzeczna droga wysadzana brzozami, w lewo za zn. niebieskimi do żwirowni przy Czarnej Drodze i pozostałości obozu Treblinka 1 (8.5). W prawo szlak 18 do Lipek.

21:07, gajowy771 , trasy
Link Dodaj komentarz »
Prostyń leży na skraju rozległych łąk nadbużańskich (na pn. od wsi duże starorzecze – jezioro Bużysko). Pochodzenie nazwy ruskie. Pierwotna nazwa miejscowości brzmiała: Prostynia. Pierwsza historyczna wzmianka o Prostyni z 1344 roku. Parafia ponownie erygowana w 1510 r. otrzymała od fundatorów (Prostyńskich h. Półkozic) pół wsi Złotki, po półtorej włóki w każdym polu, po półtorej włóki w łąkach, prawo mlewu, połowu ryb i wyrębu w lasach. Wojny szwedzkie doprowadziły właścicieli wsi do upadku. Ostatni z rodu Prostyńskich - Baltazar - sprzedał swoją część w roku 1660 i przeniósł się do Biercza pod Przemyślem. Suchodolscy zgromadzili po nich fortuny i utworzyli folwark, którego byli dziedzicami przeszło sto pięćdziesiąt lat. Ostatni właściciel - Stanisław Nikutowicz rozparcelował dobra w 1881 roku pomiędzy włościan.
      W 1510 r. objawiła się tu rzekomo św. Anna- na dowód prawdziwości objawienia pozostawiła trzy wianki ze sobą złączone na znak Trójcy Świętej i jeden na swoją pamiątkę. Przez dotknięcie wianków, które pozostawiła święta Anna, wielu ludzi zostało rzekomo cudownie uzdrowionych. Niedługo potem przybyła do Prostyni zaciekawiona królowa Bona. Rozgłos spowodował, że wieś została umieszczona w 1592 r. na ówczesnej mapie Polski. Prostyń ściąga do dziś pielgrzymów. Jedna ze świątyń tuż po zakończeniu budowy w 1812 roku spłonęła jednak od uderzenia pioruna.
      Ludowe podanie głosi, że znajdująca się w kościele XVI-wieczną rzeźbę Św. Trójcy przyniosły wody Bugu.. „ (...) dużym zainteresowaniem cieszy się tzw. "koza prostyńska" wykonana z ciasta. Ludowe podanie głosi, że ten zwyczaj nawiązuje do wydarzenia sprzed wieków, kiedy kozy dały znać ludziom o pojawieniu się cudownej statuy na brzegu rzeki. Wydaje się, że zwyczaj wypiekania "prostyńskich kóz" jest echem transportu statuy drogą wodną bądź też prześladowań Unitów Podlaskich po upadku Powstania Styczniowego, którzy, by móc przystąpić do sakramentów, przybywali na odpust w Prostyni jako handlarze kóz - dla zmylenia carskich urzędników. Ojciec kard. Wyszyńskiego był organistą w kościele prostyńskim (Z. Rostkowski). Uwagę zwracają kapliczki przydrożne: św. Anny z XIX w. oraz inna z 1835 r. z rzeźbą Chrystusa Frasobliwego. W czerwcu odbywają się tu interesujące etnograficzne odpusty.

Treblinka- dzieje zbrodni. W lecie 1941 r. okupant hitlerowski zorganizował w odludnym miejscu na gruntach wsi Wólka- Okrąglik karny obóz pracy Treblinka I. W drugiej połowie 1941 r. zaczęto zsyłać do niego rolników, którzy nie oddawali w terminie kontyngentów, więźniów politycznych oraz ludzi uchylających się od przymusowej pracy. Więźniowie obozu pracowali przeważnie w eksploatowanej przez niemiecką spółkę żwirowni, dla której stano­wili tanią siłę roboczą. W początkowej fazie był to niewielki obóz, który z czasem został poważnie rozbudowany, zajmując 16 ha powierz­chni. Całość otoczono kolczastym drutem oraz podzielono na dwie części. W pierwszej z nich znajdowały się magazyny, budynki miesz­kalne załogi obozu, wartownie itp. Druga przeznaczona była dla więźniów. Warunki życia w tym obozie niczym nie różniły się od warunków obozu koncentracyjnego. Głodowe racje żywieniowe (pół litra wodnistej zupy na mące rano, litr w południe oraz 20 dkg chleba wieczorem), praca ponad siły, antysanitarne warunki byto­wania, bestialstwo w traktowaniu więźniów ze strony załogi obozu oraz liczne rozstrzeliwania były przyczyną dużej śmiertelności.

      W obozie przeciętnie przebywało około 1000-1200 więźniów, po­dzielonych na dwie grupy. Pierwsza 800-900-osobowa grupa praco­wała w żwirowni lub przy rozładunku wagonów na stacji Treblinka lub Małkinia. W skład drugiej grupy liczącej około 250 osób wcho­dzili rzemieślnicy żydowscy, zatrudnieni w warsztatach obozowych. Przez obóz pracy w Treblince przeszło co najmniej 10 tys. wieźniów. W lesie odległym pół km od obozu znajduje się 40 zbiorowych mogił, w których spoczywa 6 500 bestialsko pomordowanych osób.

      W początkach czerwca 1942 r. Niemcy przystąpili do budowy obozu zagłady tzw. Treblinki II, wykorzystując do tego celu więźniów Treblinki I oraz Żydów z pobliskich miejscowości,  Teren obozu o powierzchni 13 ha został otoczony wysokim (3 m) ogrodzeniem z drutu kolczastego, przeplatany gałęziami sosnowymi (były one często wymieniane) w celu ukrycia popełnianych tam zbrod­ni. Obóz dzielił się na dwie części. W pierwszej zajmującej około 5/6 całości obozu  znajdowały się baraki mieszkalne załogi, warsztaty, magazyny oraz bocznica kolejowa. W drugiej, szczelnie zasłoniętej od pierwszej części obozu, były murowane budynki, w których znaj­dowały się komory gazowe. W początkowej fazie stał tu jeden budynek o trzech komorach (5x5 m). W październiku 1942 r. wybudowano nowy o 10 komorach (7x7 m), przypominający swoim wyglądem łaźnie. Podłogi w nich były lekko pochylone w kierunku ścian zewnętrznych, w których znajdowały się duże klapy unoszone do góry. Po zagazowaniu ofiar unoszono klapy w celu usunięcia zwłok.

Proces zagłady opracowany był z całą doskonałością i perfidią. Po przybyciu transportu na stację kolejowy Treblinka, bocznicą kolejową przetaczano po 20 wagonów na teren obozu. W celu uśpienia czuj­ności ofiar urządzono tu fikcyjny dworzec, na którym umieszczono napisy „Kasa", „Poczekalnia", „Bufet", a nawet rozkład jazdy pociągów odjeżdżających w różnych kierunkach. Po przybyciu transportu oddzielano kobiety i dzieci od mężczyzn, spośród których wybierano najsilniejszych, kierując ich do pracy w obozie zagłady lub obozie Treblinka I. Ludzi starych, chorych oraz dzieci bez opieki kierowano od razu do tzw. „lazaretu", gdzie nad wielkim dołem zabijano ich strzałami z pistoletu. W „lazarecie" likwidowano również więźniów Treblinka I.

      Po przeprowadzeniu selekcji odbierano wszystkim pieniądze i kosztowności, zapowiadając jednocześnie obowiązkową „kąpiel". W związku z tym wszyscy musieli się rozbierać. Mężczyźni czynili to na placu a kobiety w baraku, gdzie strzyżono im włosy. Nagich więźniów pędzono do komór gazowych, łudząc ich, że idą do łaźni. W stosunku do opornych używano siły. Po załadowaniu komór, które mogły jednorazowo pomieścić około 2 000 osób, szczelnie je zamykano, wpuszczając przez górne otwory gazy spalinowe wytwarzane przez motory znajdujące się w przybudówkach. Śmierć ofiar następowała najdłużej w ciągu 15 minut. Cały proces zabijania ludzi z jednego transportu od chwili jego przybyciu do obozu do momentu usunięcia zwłok z komór gazowych, trwał około 2 godzin. Przeciętnie dziennie gazowano 6 tys. osób. Do lutego 1943 r. ofiary grzebano w olbrzymich dołach. Po wizytacji obozu przez Himmlera w początkach lutego 1943 r., zwłoki gazo­wanych znajdujących się w zbiorowych dołach zaczęto palić.

     Załoga obozu składała się z kilkudziesięciu SS-manów, zajmujących kierownicze stanowiska oraz około 150 Ukraińców, pełniących funkcje pomocnicze w obozie. Na terenie obozu istniało również sonderkommando złożone z Żydów zajmujące się paleniem zwłok, usuwaniem złotych zębów, sortowaniem zrabowanych rzeczy, które setkami wagonów odstawiano do Niemiec.

    W dniu 2 sierpnia 1943 r. wybuchło w obozie zagłady przygotowywane od dawna powstanie. W jego wyniku poległo około 1000 więźniów. Tylko nieznacznej części udało się ujść z życiem. W listopadzie 1943 r. w celu zatarcia potwornych zbrodni obóz zlikwidowano, niszcząc wszystkie budynki i urządzenia. Teren obozu zaorano.

     W Treblince zamordowali hitlerowcy w okresie od 23 lipca 1942 r. (w tym dniu przybył pierwszy transport) do 23 sierpnia 1943 r. (ostatni transport) około 800 000 Żydów z Polski, Francji, Belgii, Holandii, Austrii, Bułgarii, Niemiec, ZSRR, Jugosławii. Zginął tu znany lekarz i pedagog, wielki przyjaciel dzieci — Janusz Korczak (Henryk Goldszmidt).

Więcej: http://latawce.netstrefa.pl/treblinka.htm

http://www.deathcamps.org/treblinka/treblinka_pl.htm

21:07, gajowy771 , trasy
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 marca 2008

 

Zabytkowe semafory opadają z trzaskiem... A w nobliwym budyneczku stacji biletów już nie sprzedają. 

 

Wędrówkę po szczytach wydm przerywa głęboka "przełęcz". Jeszcze kawałek i trafiamy do bajkowej krainy wrzosów.

Zapierający dech w piersiach widok na Wydmy Lucynowsko-Mostowieckie i Wyszków po drugiej stronie Bugu.

 

Może i piach, ale jakie pobocze! A obok kolorowy przestwór oceanu Łąk Piskorskich (żółty kozibród w roli głównej).

 

Świerzbnice na Łąkach Piskorskich i korale kaliny w Fideście.

 

Cieniste grabiny na zboczach Konwaliowej (Rudnej) Góry i zagubiona w puszczy wioska Fidest.

 

Olsy Fidestu- o  nich przy innej okazji.            Romans brzozy z osiką.

20:13, gajowy771 , trasy
Link Dodaj komentarz »

3.„SZLAK KONTRASTÓW”.

PKP Mostówka – Rudna Góra – Fidest – PKP Rybienko Leśne. Bez znaków, 13.6 km.

Ciekawy, urozmaicony krajobrazowo dziki szlak zachodniego obrzeża Puszczy Kamienieckiej. W pierwszej części wysokie wydmy z sosnowym lasem, sąsiadujące z rozległymi łąkami a od północy z fenomenalnymi, półotwartymi wrzosowiskami. Wioska Fidest na polanie. Pod koniec ostoja ptaków i zwierzyny w podmokłym, rozległym kompleksie olsów. Pomnikowe dęby. Polecany zimą, kolorową jesienią, w pochmurne dni lata.

0.0. Przystanek PKP w Mostówce, mijanka kolejowa, stare działające semafory w kształcie „lizaka”. Po zachodniej stronie torów drewniany budynek z rzeźbionymi nadokiennikami (dawna poczekalnia). Mostówka jest osiedlem o charakterze śródleśnego letniska. Z peronu (naprzeciw sklepu; po wsch. stronie) ku płn. chwilę asfaltem i w prawo, w ul. Słoneczną. Potem jej przedłużeniem – ścieżką na grzbiet Magury Wyszkowskiej*, potężnej wydmy o wysokości 115 m n.p.m., stąd w lewo, ku płn.-wsch. zalesionym grzbietem, bezdrożami wśród wrzosów i jałowców, mijając obniżenie. Ku łąkom schodzą wymyte wodą „źlebki”.

♣♣♣ Na okolicznych piaskach i wydmach, biegnących pod Lucynów, rosną unikalne zbiorowiska muraw psamofilnych, szczotlichowych i wrzosowisk oraz prawdopodobnie największe w Polsce płaty chronionej lecz ginącej mącznicy lekarskiej (do 200 mkw.). Ogromny pożar sprawił, że teren porastają dziś obok siebie niemal wszystkie zbiorowiska pionierskie, co decyduje o jego niepowtarzalności. Z rzadkości florystycznych mamy tu także porost płucnicę islandzką, storczyka kukułkę plamistą, białego goździka piaskowego. Spośród 348 stwierdzonych gatunków roślin naczyniowych wymienić należy również rzadko spotykane narecznicę grzebieniastą, łyszcca baldachogronowego, jastrzębca łąkowego, okrzyn łąkowy, stokłosę, dziurawca rozesłanego, bebłka błotnego, chroszcza nagołodygowego, 9 gatunków paproci. Postulowany jest rezerwat „Wydmy Lucynowsko- Mostowieckie” (ekolodzy i mieszkańcy za, nadleśnictwo przeciw). Nie sposób nie spojrzeć na teren rezerwatu ze szczytu wydmy, którą idziemy. Widoki po Wyszków (widoczne kominy ciepłowni i kościół), wokół morze lasów i u stóp łysiny zabarwione od sierpnia  fioletowymi kobiercami niezwykłej ilości wrzosów. Należy za przekopem iść dalej grzbietem wydmy lub drogą u jej podnóża od prawego zbocza- ok. 500m. 

1.4. Przełęcz Snozka*, poprzeczna droga w głębokim przekopie. Drogą tą na prawo do rozwidlenia, gdzie wybieramy lewe rozgałęzienie. Piaszczysto, sosny o wielu pniach i fantastycznych koronach, jedna z nich otoczona kępą jałowców. Po prawej drągowiny. Przepięknie po ośnieżeniu. Po 600 m od rozwidlenia w lewo odchodzi łukiem wąski dukt. Idziemy nim ku płn.-wsch. wzdłuż wału wydmowego przez metafizyczne bory suche.

2.9. Dziamera*, rozwidlenie obok kolorowych jesienią młodników. Prosto. Niebawem skraj Piskorskich Łąk, niegdyś bagien Piskorne. Posuwamy się u podnóża wydmy (egzemplarze starych sosen). Rychło skręca ona w prawo, ku wschodowi (Magura Małastowska*, 15 m ponad łąki). Pobocze drogi porastają wrzosy, w borku lotne piachy. 900 m od „kąta” wydmy droga zagłębia się w lesie. Tam skręcamy w prawo w szeroki trakt.

4.9. Skraj wsi Tryce. W lewo, wzdłuż borów na wydmie. Na łąkach kwitną wiosną białe wełnianki.

5.8. Nowizny na szczycie Rudnej Góry (16 m). W lewo jej podnóżem przez suchy bór ponad 400 m  do prostopadłej trawiastej przecinki. W prawo, stromo na grzbiet Rudnej Góry do drogi poprzecznej, wiodącej jej podnóżem (graby, leszczyny) i skrajem olsów ze świerkami (6.6. km).

     Spotykamy tu szlak 2 z Urli. Będziemy szli na lewo wg jego opisu w kierunku odwrotnym. 8.1. Fidest, 9.4. trakt Lucynów-Kamieńczyk; wg opisu szlaku 5 (w odwrotnym kierunku).

12.1. Lewady Skuszewskie*. Stąd cały czas prosto szerokim traktem przez widne bory sosnowe o specjalnym uroku do szlaku żółtego 1 z Urli. W lewo za znakami do przystanku PKP.

13.6. Rybienko Leśne (opis osiedla – szlak 1).

20:12, gajowy771 , trasy
Link Dodaj komentarz »

2.„TAM, GDZIE NIE DOTARŁ ASFALT”.

PKP Rybienko Leśne – Fidest – Gać – Pałki – PKP Urle. Bez znaków, 17.4 km.

Trasa chętnie przebywana przez zorganizowane, „wtajemniczone” w teren wycieczki. Wiedzie przez dwa kompleksy leśne oraz zagubione wśród łąk i borków wioski, wyłącznie gruntowymi drogami. W poł. XIX w. cały teren pokrywały jeszcze lasy Puszczy Kamienieckiej. W pierwszej części potężne zgrupowanie podmokłych olsów, ostoja łosi i wielu ptaków. Miejsca związane z patryzantką lat 1863 i 1943-44. Polecany wiosną, kolorową jesienią, śnieżną zimą, w chłodniejsze dni lata.        

.

0.0. Przystanek Rybienko Leśne na linii kolejowej W-wa – Ostrołęka. Opis osiedla – szlak 1. Za zn. żółtymi do szosy białostockiej (przystanek autobosowy) i w głąb boru. Za zrębami poprzeczny, szerszy trakt. Skręcamy weń w prawo. Cały czas prosto przez widne bory sosnowe o swoistym uroku. Za poprzecznym duktem droga odchyla się w lewo.

1.5. Skuszewskie Lewady*, skraj lasu, zgrupowanie kilku starych dębów. Gościńcem z lewej dochodzi szlak 5 z Kamieńczyka. Dalszy opis wg szlaku 5 (odcinek Skusz. Lewady – Stara Lubowla* ).

4.2. Dawny trakt z Warszawy do Grodna, skręcamy w lewo (Trakt Kamieniecki) Niebawem rozdroże z dwoma żelaznymi krzyżami. W prawo, między wydemkami i po 500 m znowu w prawo, przez polanę i wartki kanalik do wioski (wierzby).

5.5. Fidest, malutka wieś otoczona z trzech stron lasami. 

      W czasie powstania styczniowego 12.III.1863 doszło tu do wygranej potyczki oddziału Józefa Matlińskiego z 700 osobowym oddziałem rosyjskimi (200-osobowa grupa naczelnika powiatu siedleckiego operowała w Puszczy Kamienieckiej). 29.V.1944 hitlerowcy wymordowali 250 mieszkańców (pomnik). 28 maja 1943 r. niemieccy żandarmi zatrzymali na moście pociąg jadący z Warszawy do Wyszkowa. Pasażerów przewieźli do budynku żandarmerii przy ul. Zakolejowej i budynku sądu przy ul. Pułtuskiej. Tam byli przesłuchiwani, trzymani bez jedzenia i picia. Rankiem następnego dnia żandarmi przewieźli ich za Bug, do Fidestu, rozkazali wykopać doły a potem, rozstrzelali. Z tej kaźni udało się uciec tylko mieszkańcowi Dębinek, Antoniemu Morce. Postrzelony przez Niemców, ciężko ranny, przeżył tę tragedię. Zatrzymania nie przeżył inny pasażer, 25-letni Stanisław Wróbel „Jaskółka”, bohaterski żołnierz AK. Przetrzymywany w żandarmerii przez 3 dni, bity i torturowany, nie wydał nikogo. W wiosce stare chatki (przy drodze z pięknym nadokiennikiem) oraz galeria rzeźb, również plenerowych, tworzonych przez artystę Leona Gruzdę. Zwraca uwagę powtarzający się na kilku zagrodach patent, jakim jest użycie koła rowerowego wraz z widelcem jako kołowrotu żurawia u studni.

      Za krzyżem rozwidlenie – w lewo, obok zagajników do narożnika polany i zrębów na wydmie. Skręcamy tu w lewo i idziemy obraną drogą u podnóża wału wydmowego Konwaliowej Góry, pięknym pograniczem borów sosnowych i dzikich zagajników liściastych (olsowo-świerkowo-brzozowych). Za wysokimi świerkami z mrowiskiem z grzbietu wydmy schodzi równoleżnikowa przecinka.

7.0. Rudna Góra, przecinką tą dochodzi szlak 3 z przyst. PKP Mostówka. Prosto jeszcze 150 m, następnie w lewo do kanaliku, za którym prosto przez bory sosnowe, pod koniec ze świerkowym podrostem.

8.0. Skraj wioski Gać, skręcamy w prawo na południe. Nazwa wywodzi się od praktykowanego dawniej zwyczaju „ogacania”(ocieplania) chat chrustem i drewnem na zimę lub od samej gaci – chrustu zbieranego na opał. We wrześniu 1939 r. stacjonował tu sztab dywizji. Idąc prosto, przez wydmę a dalej jej podnóżem wzdłuż olsów i drągowin można dotrzeć do Liwca i szlaku 1-   4 km.

9.1. Podgać, drewniany krzyż z 1883 roku. Prosto, przez mieszany las z zawilcami w runie.

9.8. Basinów, skraj lasu, poprzeczna bita droga. Nią w prawo. Na brzegu boru przestoje starych sosen. Mijamy malowniczy ols i rozstaj przy wysokich świerkach. Ciągle przylesiem (w lesie są urokliwe lewady, wiosną zawilce).

11.1. Pałki, rozstaj kilku dróg obok krzyża. Wybieramy gościniec prowadzący prosto na południe do gęstszego lasu. Po opadach błoto. Po niecałym kilometrze od Pałek z prawej dochodzi ukośny dukt. Tuż za nim skręcamy w lewo (prosto, a za kanalikiem przez las dojść można do Szewnicy – wsi wielodrożnicy i stacji PKP – 3 km). Mijamy gęste drągowiny sosnowe.

12.4. Rynek Wrzosowy*, poprzeczny suchy rów. Nigdzie nie zbaczając maszerujemy Pięknym Duktem* przez widne bory suche, bardzo metafizyczne we fragmentach urozmaiconych świerkowymi sadzonkami. Po 1300 m południowa przecinka i rozwidlenie: w prawo.

14.2. Skośny trakt z Basinowa do Jadowa, zrąb. Przecinamy go i wkrótce wychodzimy na skraj polany wsi Dębe. W lewo, drogą wiodącą skrajem lasu ze świerkami. Potem mniej urozmaicone drzewostany. Wijącą się drogą docieramy aż do początku wsi Urli i „krzyża Francuzów”. Tu napotykamy zn. żółte, które w prawo doprowadzają nas do przyst PKP w Urlach (17.4). Opis letniska – szlak 1.

20:11, gajowy771 , trasy
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 18 lutego 2008
                         

Łany pszeńca gajowego na stoku Kozich Gór                 Żal deptać konwalie....   

 

Ustronna polana w rez. Czaplowizna                      Chatka turystyczna Dzięciołek     

 

                   W wiosce Czaplowizna                                Krystalicznie czysty Dzięciołek      

                  

            Tak las leczy ranę zrębu         Polska maryśka-sadziec konopiasty               

  

 Nazwa stacji zbyt groźna jak na piękną okolicę......  I poczekalnia bardzo przytulna.

Tak ogólnie, to wybrane tu zdjęcia nie pokazują szlaku w pełnej krasie. Trzeba wrócić tu w kwietniu i  maju, gdy łąki pokrywają się żółcią jaskrów, na brzegach rowów masowo pysznią się kaczeńce, w olsach stoi woda, a w podszycie stroi się w białe pukle czeremcha.... A w Kozich Górach zaczyna się festiwal konwalii. 

21:04, gajowy771 , trasy
Link Dodaj komentarz »

8. „W SERCU PUSZCZY KAMIENIECKIEJ”.

PKP Topór – Czaplowizna – Otułogi – PKP Topór, częściowo zn. żółte, 16,1 km. 

„Czarodziejski świat jak z baśni

Bujne chwieją się paprocie(...)

Cały bór w płomieniach stoi

A skroś sosny rzędniejące.

Widać jak się za widnokres

Wolno krwawe stacza słońce.”

                      (Ludwik Dębicki)

 Szlak okrężny z doskonałym dojazdem pociągiem. Bez wątpienia reprezentacyjny szlak pieszy Puszczy Kamienieckiej; należy zwiedzić go w pierwszej kolejności. Preferencję tę motywuje spora mozaika krajobrazów: są tu ładne bory sosnowe, śródleśne łączki (lewady), piaszczysta struga Dzięciołek; wysokie wydmy graniczące z łąkami nad rzeczką Ugoszcz, a przede wszystkim duży rezerwat przyrody – ostoja zwierzyny. Najładniej prezentuje się szlak w pełni zieleni, szczególnie w początku maja, gdy kwitną masowo czeremchy, zawilce, konwalie i kaczeńce oraz kolorową jesienią, zimą przydatny dla narciarstwa śladowego.

0.0. Przystanek PKP Topór na linii Warszawa – Małkinia. Wieś Topór, obecnie długa ulicówka, wyodrębniła się z założonej w 1516 roku wsi Wielgie. Na następującym odcinku szlak został z ogromną stratą dla turystyki zlikwidowany (!). Kierować się będziemy wg opisu lub zamalowanych znaków na drzewach. Wyruszamy ku płn-wsch. szosą w kierunku Sadownego przez bór sosnowy, okresowo podmokły. Po 700 metrach (uwaga) skręcamy w piaszczystą drogę i suche bory z wrzosem i jagodami.

1.3. Podnóże wydmy, niedostateczne oznakowanie. Należy skręcić tu w prawo i podejść do góry, trzymając się zbocza. Po chwili prześwit na łąki w dolinie Ugoszczy i wieś Zieleniec. Znajdujemy się na grzbiecie długiej wydmy parabolicznej o względnej wysokości 20 metrów. Są to tzw. Kozie Góry, wyjątkowo fascynujący zakątek puszczy. Początkowo bezdroże i przeszkody w postaci porzuconego po pielęgnacji chrustu. Depczemy łany konwalii majowej. Raptem szlak schodzi ze skarpy ocienionej lipami i grabami, mijając stary dąb, a następnie stromo pnie się z powrotem na grzbiet. W runie przeważa konwalijka dwulistna. Idziemy wąską ścieżynką, przez młodniki, wśród których przestoje dorodnych egzemplarzy sosen, cały czas w pobliżu cienistego lasu skarpowego. Mijamy *halę Kozich Gór i za wzniesieniem wychodzimy na łąki. Ok. 100 metrów od szlaku w płaskim korycie płynie struga Ugoszcz, wpadająca do Bugu pod Wywłoką, po przepłynięciu ok. 25 km od źródeł pod Kosowem Lackim i wsią o tej samej nazwie. Chwilę wzdłuż urozmaiconego lasu na skarpie. Po prawej wciśnięta między wydmy zarastająca łączka Klin. W okolicy często spotykane sarny, można usłyszeć ich ostrzegawcze poszczekiwanie.

3.7. Wrzosowa Droga, skręt w prawo. Następnie kawałek boczną dróżką wzdłuż olsów Klina.

4.5. Uroczysko Kuźniarki, w lewo odchodzi szlak łącznikowy 10 do stacji PKP Sadowne. Warto zboczyć do wsi Krupinskie z młynem nad Ugoszczą i wydmą lotnego piachu (1km).

Przed nami kolejny uroczy fragment trasy. Droga przewija się między wysoką grzędą wydmową porośniętą borem sosnowym a malowniczymi łączkami turzycowymi, zazwyczaj zalanymi wodą, zamaskowaną kępami trawy. Brzeziny, szpaler krzewów. Pierwsza z łączek to Kuźniarki, druga nosi nazwę Ług. Bogaty świat ptaków, lęgi m.in. myszołowa, kruka, bociana czarnego, wiosną werble dzięciołów i nawoływania  kukułek; doświadczeni turyści- przyrodnicy będą świadkami przelotów („ciągów”) słonki. Do niedawna toki cietrzewi.

5.4. Choiny, w lewo szlak 10 skrótem do Czaplowizny. Maszerujemy (w prawo) północnym obrzeżem rezerwatu Czaplowizna (czytaj w części „Ochrona przyrody”). Towarzyszy nam wał wydmowy i pojedyncze świerki. Wkrótce rów odwadniający Wielką Kaczorkę, piękną lewadę w obrębie rezerwatu. W lesie łany jagód.

6.8. Skręcamy w lewo. 

      Możliwy jest wypad ku pn. do wsi - ulicówki Szynkarzyzna (dawniej Sękara, Sękarzowizna- od sęków) (2km), założonej w  1756 r. w dobrach zakonu wizytek z Warszawy, graniczącej z łąkami nadbużańskimi, w której zachowały się drewniane chałupy z lat 30-tych nr. 6,32,34,  pomnikowa sosna i trzy pomnikowe lipy (na wys. słupa 15 c) oraz dwa krzyże dwuramienne „przeciwmorowe” z 1885 roku - przed szkołą i na wschodnim skraju wsi. Zatrzymują się tu autobusy dar-bus Warszawa-Sadowne.

Przez piękny las sosnowy na wydmach, podszyty świerczyną i dębami dochodzimy do pól. W ich pobliżu drogą, przy której rosną jeżyny.

21:04, gajowy771 , trasy
Link Dodaj komentarz »