Kategorie: Wszystkie | historia | mapy | przyroda | region | trasy
RSS

trasy

niedziela, 06 kwietnia 2008

Pozwoliłem sobie zamieścić linki do interesujących wpisów z bloga pana Czapskiego, ilustrujących piękno nadbużańskich okolic Wyszkowa, wrzosowisk-wydm lucynowsko-mostowieckich, Kamieńczyka, wspaniałych puszczańskich lasów Fidestu .

http://owyszkowie.blox.pl/2007/09/Wrzosy-w-Mostowce.html Mostówka- wrzosowiska i mącznice

http://owyszkowie.blox.pl/2007/03/Wydmy-Lucynowsko-Mostowieckie.html Wrzosowisko raz jeszcze

http://owyszkowie.blox.pl/2008/02/Lato-dla-mieszkanca-Islandii.html pejzaże nadbużańskie, kaczeńce, stogi siana

http://owyszkowie.blox.pl/2007/08/Nastroje-lasu-Fidest.html mokradła, żurawie, rzadkie ptaki

http://owyszkowie.blox.pl/2007/07/Prehistoryczne-monstra.html Galeria plenerowa Fidest

http://owyszkowie.blox.pl/2008/01/Stawy-rybne-w-Fidescie.html podmokłe lasy, żurawie, płazy, żeremie

http://owyszkowie.blox.pl/2007/12/Stawy-rybne-na-Fidescie.html łąki pod Fidestem

http://owyszkowie.blox.pl/2007/11/Deby.html dębina pod Skuszewem-Kółkiem

http://owyszkowie.blox.pl/2008/01/Jeszcze-tylko-kilka-tygodni.html płazy

http://owyszkowie.blox.pl/2007/08/Mazowieckie-wierzby.html Wierzby, ogławianie wierzb, ptaki zamieszkujące wierzby

http://owyszkowie.blox.pl/2007/07/Kamienczyk-cz2.html Kamieńczyk

http://owyszkowie.blox.pl/2007/07/Bug-w-Wyszkowie.html Bug w Wyszkowie latem i zimą

http://owyszkowie.blox.pl/2007/09/Wedkarz-i-jego-lodzie.html Bug, łódki, plenery rzeczne

15:48, gajowy771 , trasy
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 kwietnia 2008

"I ci, co dobry mają słuch,

słyszeli w Stoczku pono

jak dudnił w borach równy krok

Rozpoznawczego Batalionu"

 

Tu szalał czerwony kur- okolice Jasieńca.    Majdan Kosowski- królestwo piachów

 

Tu była wieś Kwestia                                            Na "płaskowyżu" nad Nowymi Lipkami

 

Sceneria jak za króla Ćwieczka                          Kawał świata widać znad Starych Lipek

 

Zmierzch chaty w Starych Lipkach                 ...... i renesans innej.

Kolejne rozpoznanie naszej ekipy odbędzie się w maju lub w końcu kwietnia na szlaku 16 (Stara Wieś- Moczydło- Lipki-Sadowne) z wypadem na Jeziorka Kałeczyńskie.

20:57, gajowy771 , trasy
Link Komentarze (1) »

18. Przedsmak Podlasia

Treblinka- Jasieniec- Lipki Nowe- Lipki Stare / Stoczek, 12-16 km.

Odmienny wariant powrotu z obozu w Treblince przez nieznane turystyce obszary pograniczne Mazowsza i Podlasia. Różnice wysokości terenu związane z urywającą się tu ku dolinie Bugu Wysoczyzną Siedlecką czynią przyjemniejszą wędrówkę monokulturami sosnowymi i uciążliwość wszędobylskich piasków. Dwa punkty widokowe, zabytki architektury ludowej w Lipkach, mauzoleum w Treblince, miejsca związane ze sławnymi literatami: Marią Dąbrowską i Edwardem Szymańskim  

0.0. Treblinka I – żwirowisko. Dojście szlakiem 17 z Małkinii lub z Prostyni (17a)- ok. 10 km. W prawo przez widne bory suche. Po 1.5 km z prawej dochodzi z jaru wariant 17a z Prostyni.  Po prawej gęstszy bór czernicowo- wrzosowy z podszytem. Za przestojem starych sosen brzezina.

3.5. Jasieniec, w pobliżu szlaku opuszczony dworek. Przecinamy obszar zalesionego już i powoli zarastającego pożarowiska sprzed kilkunastu lat o szerokości ponad 2 km. Uciążliwe piaski.

4.6. Majdan Kosowski, opuszczamy szlak i skręcamy w lewo przy szkielecie bunkra i kapliczce z napisem gwarą. Przy drodze trzy wysokie jałowce i pomnikowa lipa przy drewnianej zagrodzie. Mijamy zalesione tereny wsi Kwestia: młode bory, interesujące murawy, dużo jałowców.

5.6. Kwestia, poprzeczna droga ze wsi Maliszewa do Bojewa, w prawo biegnie szlak 17. Prosto najbardziej piaszczystą drogą do rozdroża przed zagrodami Nowych Lipek (jałowce). Tu ukośnie w lewo na stok wzgórza, zajmowanego przez ugory, brzezinki, poletka orne.

7.4. Wzgórze 140 (przed zakrętem drogi na wschód), bliżej stoku malowniczy widok na wieś Nowe Lipki, morze lasów i teren opadający ku Bugowi pod Brok.

     Można iść stąd dalej przez bór do linii wysokiego napięcia, skąd kierować się na pd. przez lasy porastające mocno sfałdowany teren wydmowy(głównie bory w młodym i średnim wieku) do Podborza (ok. 4km), a stamtąd wrócić do Starych Lipek „głównym”  traktem (3km). W lasach tych jest bez dobrej mapy mylnie, niedawno miejscowi strażacy godzinami szukali miejscowego dziadka, który zabłądził w tej okolicy. Nietrudno nawet o spotkanie z łosiem. W  Podborzu, jednej z kilku „leśnych”  kolonii Lipek, złożonej z kilku drewnianych chat na polanie, w czasie akcji Burza zgromadziło się 300 akowców.

 Ze wzgórza należy zejść do wsi, cofnąć się w prawo za zakręt i dojść do skrzyżowania z drogą, którą szliśmy z Kwestii. W nią w lewo dłuższy czas na pd. przez bory do otwartej przestrzeni na stoku przed Lipkami.

10.4. Wzgórze 138.8m. Kolejny rozległy widok na lasy w dolinie Ugoszczy. Schodzimy piaszczystą drogą do rozdroża, gdzie w prawo, obok wydemek z rosochatymi sosnami do drewnianej willi z pięknym ogrodem (modrzewie, świerki). W lewo przez przekop wydmy do wsi i skrzyżowania.

12.1. Stare Lipki. Prosto do mostu na Ugoszczy (w rozlewisku letnie kąpielisko) szlak 16; w prawo asfaltem do przystanku i sklepu obok dwóch starych chat z rzeźbionymi nadokiennikami i stodoły ze strzechą.  O Lipkach więcej w opisie szl. 16; w dni wolne jeden (!) autobus do Sadownego.  

      Z Lipek można kierować się za most i szosą przez pięknie podszyty starodrzew sosnowy do gminnego Stoczka (4km), skąd łatwiej o autobusy. http://www.stoczek.net.pl/

    

    Stoczekto duża wieś na Równinie Wołomińskiej, 15 km na wschód od Łochowa, z neoromańskim kościołem (koniec XIX w.) wg projektu Józefa Piusa Dziekońskiego i drewnianą plebanią z XIX w. Na cmentarzu znajduje się kaplica – dawny kościół z 1724 r. oraz groby żołnierzy poległych w 1939 roku. Podłużny rynek z zadrzewionym skwerem; na starodrzewiu przy szkole duża kolonia gawronów. Pierwotna nazwa miejscowości brzmiała - Miednik. W 1378 roku książę mazowiecki Siemowit III (zm. 1381) nadał prawo chełmińskie dla tej wsi, która była wówczas własnością "urodzonego" Wawrzyńca Pieńka. W pobliżu starej osady w 1482 roku powstała - zdaniem niektórych - druga o nazwie Stoczek, założona przez miejscowego dziedzica Stanisława Wąsowskiego (1462-1529), która z czasem wyparła wcześniejszą. W aktach kościelnych z 1518 roku pojawia się jeszcze określenie: Miednik czyli Stoczek. W czasie okupacji Niemcy utoworzyli w Stoczku getto. W latach 1938-42 mieszkał tu w rodzinnym domu żony Edward Szymański (1907-43), poeta nurtu rewolucyjnego dwudziestolecia międzywojennego, współredaktor „Szpilek”, działacz PPS. 

20:49, gajowy771 , trasy
Link Dodaj komentarz »

Poeta Szymański w Stoczku (I)

Monika Warneńska, „Mazowieckie ścieżki pisarzy”.

„Na krótko przed wojną Edward Szymański, który pomimo sił fizycznych i zdrowego wyglądu cierpiał na poważną chorobę serca, przenosi się razem z żoną i dziećmi  w rodzinne strony Natalii. Zamieszkał blisko Stoczka  Węgrowskiego, w domu położonym pod lasem, na małej  jednomorgowej parcelce za miasteczkiem. Teren tutejszy należał do wsi o jaćwieskiej nazwie: Drgicz. Gnuśną szarzyznę prowincjonalnego bytowania, obraz małomieszczańskiego Ciemnogrodu odmaluje Edward z całą  pasją satyryczną w wierszu Miasteczko:

Sprzed kościoła w stronę Drgicza

brukowana jest ulica,

brukowana do Barana,

od Barana zababrana.

Swąd — i swąd — i smród — i kram —

kramik tu — a sklepik tam.

[..........]

Tu ulica, tam ulica,

tu rachitis, tam gruźlica.

pośród dołów, płotów, szpar- rozpacz, nędza, smród i parch.

W Drgiczu zastała poetę wojna. Podczas wędrówki ewakuacyjnej za Bug, odbywanej rowerem, nocą potrą­cił Szymańskiego samochód wojskowy. Poeta doznał pęknięcia i wgniecenia czaszki. Po dwóch tygodniach leżenia w Sokołowie Podlaskim wraca na piechotę do domu. Przez połowę następnego roku nie opuszcza łóż­ka. Pod koniec roku 1940 w warszawskim szpitalu Sw. Ducha chirurg, doktor Ambros, dokonuje trepana­cji czaszki. Pomimo wojny i choroby nie opuszcza Szy­mańskiego poczucie humoru. Powstaje wtedy cykl jego satyr i fraszek szpitalnych. Autor ich wydobrzał wresz­cie nieco, choć daleko mu było do odzyskania w pełni zdrowia, i wrócił na skraj mazowieckich lasów, do domu położonego między Stoczkiem a Drgiczem.

Był to bardzo dziwny dom. Chronił on wiele ludzi, którzy musieli uchodzić z Warszawy, zagrożeni przez Gestapo. Około dwudziestu kilometrów dzieli Drgicz od Bugu, na którym ustaliła się przez pewien czas gra­nica radziecko-niemiecka. dopóki nie wybuchła wojna między Rzeszą a Związkiem Radzieckim. W domu Szymańskiego istniała wówczas przystań dla emisariuszy zza Bugu. Jednym z nich był Rosjanin, nazwiskiem Syl­wester Marosz, rzekomy kolega szkolny Edwarda. Mó­wił on słabo po polsku, wolał więc dla ostrożności odzy­wać się rzadko.

- Temu to się nigdy gęba nie zamyka — powiedział kiedyś domownikom Benedykt Hertz, wskazując Marosza. — Bo mu się nie otwiera — wyjaśnił, widząc ich zdumienie.

Świetny bajkopisarz musiał opuścić swoje mieszka­nie w  podwarszawskiej Podkowie Leśnej i trafił do

Drgicza. U Szymańskich znalazł również ostoję znako­mity uczony, geofizyk i pedagog, uczestnik wypraw po­larnych, członek II Proletariatu, profesor Antoni Bole­sław Dobrowolski, a także słynny adwokat, obrońca w procesach komunistycznych, Teodor Duracz i jego rodzina. Przyjeżdżają również do Drgicza na dłuższy czas rodzice poety oraz zaprzyjaźniony z nimi działacz lewicy związkowej, kolejarz Jan Pokorski.

Poeta układa - zabrany później przez Gestapo — album z wierszami dla swoich dzieci. Z gośćmi chadza na grzyby i grywa w karty. Piłuje drzewo razem z ojcem, który z metalowca stał się obecnie cieślą.

Piękne, słoneczne lato 1941 roku pełne jest goryczy zawiedzionych nadziei. Przetoczyły się niedalekimi szo­sami pancerne dywizje hitlerowskie, rzucone przeciw Związkowi Radzieckiemu. Armia Czerwona cofa się. Pierzchły nadzieje rychłego końca wojny. Ludzie za­mieszkujący dom pod lasem blisko Drgicza nie poddają się jednak pesymizmowi. Toczą dyskusje, rozważają przeszłość i perspektywy przyszłości. Profesor Dobro­wolski kontynuuje dzieło zatytułowane Mały kodeks moralności umysłowej. Teodor Duracz snuje projekty pracy nad własnymi pamiętnikami, które nigdy nie zo­staną napisane — i w tajemnicy przed Szymańskim tworzy wiersze. Henryk Ładosz jeździ często do War­szawy i aż na Bukowinę Tatrzańską, gdzie wykłada na kursach „Społem". Przywozi flance roślin ze swego ogródka, usiłując je zaszczepić na piaszczystej działce Szymańskich, a także płyty chętnie witane przez miesz­kańców domu, spragnionych muzyki. Żona poety dźwiga cały trud życia powszedniego: sprząta, gotuje, pierze, szyje, zdobywa żywność... Edward pisze wówczas żar­tobliwy wiersz Na niedoszły odjazd profesora Antoniego Bolesława Dobrowolskiego:

Tyle zgłębiwszy dróg w zorzy polarnej i w słońcu aurą dyrygując i biegun znając z oblicza — dokąd — o profesorze — przeniósł pan się w końcu? — do Drgicza.

Ani tu sejsmografów — a „lody" tylko w niedziele — ani tu ksiąg uczonych — i słońce ledwie skrzy — i cóż za cele? — najwyżej jednomorgowe parcele, na których jeden poeta wypada na trzy psy...

20:49, gajowy771 , trasy
Link Dodaj komentarz »

c.d. "Poeta Szymański w Stoczku" (II).

Władysław Wrotnowski, jeden z bywalców w domu na skraju Drgicza, opisał pewne pamiętne letnie popo­łudnie u Szymańskich. Był wtedy „lipiec pozłocisty, co ciepłem drży na wskroś", taki jak w wierszu poety. „Nad bezimiennym strumieniem spływającym do do­pływu Liwca — Ugoszczy, siedzi gromadka ludzi. Drze­wa i zarośla zasłaniają nieco oddalone zgliszcza i ko­miny spalonych domów. W powietrzu unosi się gorzka woń młodych, lepkich pędów olszyny, pachnie odurza­jąco sitowie nad strumieniem. Upał. Wojna. Ludzie nad strumieniem słuchają uważnie..."

Wśród tych słuchaczy oprócz gospodarzy domu oraz ich rodziny był inżynier-mechanik z Warszawy i chłop, komunista. z niedalekiej Miedzny. Byli także zadomo­wieni goście: profesor Dobrowolski, Benedykt Hertz, Teodor Duracz.

„Edward Szymański siedzi nieco na uboczu. I choć czytany przekład De rerum natura Lukrecjusza jest jego dziełem, dziełem pięcioletniego trudu - więcej zwraca uwagi na pasącą się opodal szwagrową krowę, powierzoną pieczy poety od wybuchu wojny."

Teodor Duracz z dowodem osobistym, w którym na­zwisko jego figuruje jako „Delkacz" wróciwszy do Warszawy pogrąża się w pracy konspiracyjnej dla PPR. Benedykt Hertz zamieszkał w stolicy na ulicy Lipowej pod fałszywymi papierami na nazwisko Kazimierza Gór­skiego, Także profesor Dobrowolski wyjeżdża do Warszawy, aby znaleźć się bliżej własnych poprzednio roz­poczętych prac naukowych.

Edward Szymański pozostał w Drgiczu. Pisze cykl wierszy miłosnych Wtajemniczenie. Jest to jeden z ostatnich jego utworów. W roku 1942 na rodzinę poety spadają pierwsze aresztowania. Ukrywa się on wtedy najpierw w Stoczku, potem w okolicznych wsiach, wreszcie w zapadłej osadzie Pniewnik, odległej od Drgicza o ponad 20 kilometrów. Ojciec odwiedził go po raz ostatni na krótko przed aresztowaniem.

— Jakbym miał wtedy przeczucie — wspomina po latach. — Żegnaliśmy się serdecznie, bo rozłąka mogła być długa. Okazało się, że było to pożegnanie na zawsze.

W maju 1943 poeta wysyła do przyjaciół, Krystyny i Witolda Lichaczewskich, list ze słowami: „Osamotnia­łem bardzo na tym wojennym wygnaniu i tęskni mi się czasem do ludzi. [...] Bardzo ciężko żyć [...] będzie o czym wspominać, kiedy się wszystko szczęśliwie prze­wali. [...] do pisania mam głęboki wstręt. Uczę się tylko z książek, i z życia, może to się przyda na potem. [...] Bo ma się przecież 36 rok życia! I tak mało się zro­biło..."

Wokół poety zacieśniają się kleszcze poszukiwań Ge­stapo. Hitlerowców wspomógł rodzimy szpicel i prowo­kator nazwiskiem Skrzypczak. W małomieszczańskim Stoczku nie brakowało reakcyjnych tepaków, którzy wiedzieli, że Szymańscy to komuniści. Wróg wyśledził Edwarda w Pniewniku. 9 czerwca 1943 roku, w nie­dzielny poranek, Niemcy obstawili chałupę. Dokonali rewizji, zabrali papiery i rękopisy. Skutego kajdanami poetę wsadzili na podwodę i wywieźli do Warszawy na Pawiak.

Natalia Szymańska, która wróciła do domu w kwadrans po aresztowaniu męża, ruszyła śladem podwody. W pobliskim lesie zdarzył się wypadek zaskakujący: trzydziestu ludzi ostrzelało wóz i trzech gestapowców eskortujących więźnia. Gestapowcy zeskoczyli, chro­niąc się pod drzewami. Zdawało się, że ocalenie jest bli­skie. Nagle strzały ucichły. Liczna grupa ludzi rozpro­szyła się. Podwoda mogła jechać w kierunku Warsza­wy. Do dziś nikt nie wie. czy to istotnie była próba odbicia Szymańskiego, czy akt zagadkowej prowokacji.

Potem były już tylko krótkie słowa listów z Pawiaka i po trzech miesiącach — z Oświęcimia. I wezwanie skierowane do Natalii Szymańskiej przez Gestapo w Sokołowie Podlaskim. Zawiadomiono żonę poety, że Edward Szymański zmarł w Oświęcimiu na zapalenie płuc 15 grudnia 1943 roku.

Zostały jego pieśni i wiersze. Wiersze proste i piękne, poświęcone sprawom bliskim, powszednim, a przecież ważnym: ojczyźnie, ukochanemu miastu, walce robotni­czej".  

20:48, gajowy771 , trasy
Link Dodaj komentarz »