Blog > Komentarze do wpisu

Prostyń i Treblinka (do trasy 17).

Prostyń leży na skraju rozległych łąk nadbużańskich (na pn. od wsi duże starorzecze – jezioro Bużysko). Pochodzenie nazwy ruskie. Pierwotna nazwa miejscowości brzmiała: Prostynia. Pierwsza historyczna wzmianka o Prostyni z 1344 roku. Parafia ponownie erygowana w 1510 r. otrzymała od fundatorów (Prostyńskich h. Półkozic) pół wsi Złotki, po półtorej włóki w każdym polu, po półtorej włóki w łąkach, prawo mlewu, połowu ryb i wyrębu w lasach. Wojny szwedzkie doprowadziły właścicieli wsi do upadku. Ostatni z rodu Prostyńskich - Baltazar - sprzedał swoją część w roku 1660 i przeniósł się do Biercza pod Przemyślem. Suchodolscy zgromadzili po nich fortuny i utworzyli folwark, którego byli dziedzicami przeszło sto pięćdziesiąt lat. Ostatni właściciel - Stanisław Nikutowicz rozparcelował dobra w 1881 roku pomiędzy włościan.
      W 1510 r. objawiła się tu rzekomo św. Anna- na dowód prawdziwości objawienia pozostawiła trzy wianki ze sobą złączone na znak Trójcy Świętej i jeden na swoją pamiątkę. Przez dotknięcie wianków, które pozostawiła święta Anna, wielu ludzi zostało rzekomo cudownie uzdrowionych. Niedługo potem przybyła do Prostyni zaciekawiona królowa Bona. Rozgłos spowodował, że wieś została umieszczona w 1592 r. na ówczesnej mapie Polski. Prostyń ściąga do dziś pielgrzymów. Jedna ze świątyń tuż po zakończeniu budowy w 1812 roku spłonęła jednak od uderzenia pioruna.
      Ludowe podanie głosi, że znajdująca się w kościele XVI-wieczną rzeźbę Św. Trójcy przyniosły wody Bugu.. „ (...) dużym zainteresowaniem cieszy się tzw. "koza prostyńska" wykonana z ciasta. Ludowe podanie głosi, że ten zwyczaj nawiązuje do wydarzenia sprzed wieków, kiedy kozy dały znać ludziom o pojawieniu się cudownej statuy na brzegu rzeki. Wydaje się, że zwyczaj wypiekania "prostyńskich kóz" jest echem transportu statuy drogą wodną bądź też prześladowań Unitów Podlaskich po upadku Powstania Styczniowego, którzy, by móc przystąpić do sakramentów, przybywali na odpust w Prostyni jako handlarze kóz - dla zmylenia carskich urzędników. Ojciec kard. Wyszyńskiego był organistą w kościele prostyńskim (Z. Rostkowski). Uwagę zwracają kapliczki przydrożne: św. Anny z XIX w. oraz inna z 1835 r. z rzeźbą Chrystusa Frasobliwego. W czerwcu odbywają się tu interesujące etnograficzne odpusty.

Treblinka- dzieje zbrodni. W lecie 1941 r. okupant hitlerowski zorganizował w odludnym miejscu na gruntach wsi Wólka- Okrąglik karny obóz pracy Treblinka I. W drugiej połowie 1941 r. zaczęto zsyłać do niego rolników, którzy nie oddawali w terminie kontyngentów, więźniów politycznych oraz ludzi uchylających się od przymusowej pracy. Więźniowie obozu pracowali przeważnie w eksploatowanej przez niemiecką spółkę żwirowni, dla której stano­wili tanią siłę roboczą. W początkowej fazie był to niewielki obóz, który z czasem został poważnie rozbudowany, zajmując 16 ha powierz­chni. Całość otoczono kolczastym drutem oraz podzielono na dwie części. W pierwszej z nich znajdowały się magazyny, budynki miesz­kalne załogi obozu, wartownie itp. Druga przeznaczona była dla więźniów. Warunki życia w tym obozie niczym nie różniły się od warunków obozu koncentracyjnego. Głodowe racje żywieniowe (pół litra wodnistej zupy na mące rano, litr w południe oraz 20 dkg chleba wieczorem), praca ponad siły, antysanitarne warunki byto­wania, bestialstwo w traktowaniu więźniów ze strony załogi obozu oraz liczne rozstrzeliwania były przyczyną dużej śmiertelności.

      W obozie przeciętnie przebywało około 1000-1200 więźniów, po­dzielonych na dwie grupy. Pierwsza 800-900-osobowa grupa praco­wała w żwirowni lub przy rozładunku wagonów na stacji Treblinka lub Małkinia. W skład drugiej grupy liczącej około 250 osób wcho­dzili rzemieślnicy żydowscy, zatrudnieni w warsztatach obozowych. Przez obóz pracy w Treblince przeszło co najmniej 10 tys. wieźniów. W lesie odległym pół km od obozu znajduje się 40 zbiorowych mogił, w których spoczywa 6 500 bestialsko pomordowanych osób.

      W początkach czerwca 1942 r. Niemcy przystąpili do budowy obozu zagłady tzw. Treblinki II, wykorzystując do tego celu więźniów Treblinki I oraz Żydów z pobliskich miejscowości,  Teren obozu o powierzchni 13 ha został otoczony wysokim (3 m) ogrodzeniem z drutu kolczastego, przeplatany gałęziami sosnowymi (były one często wymieniane) w celu ukrycia popełnianych tam zbrod­ni. Obóz dzielił się na dwie części. W pierwszej zajmującej około 5/6 całości obozu  znajdowały się baraki mieszkalne załogi, warsztaty, magazyny oraz bocznica kolejowa. W drugiej, szczelnie zasłoniętej od pierwszej części obozu, były murowane budynki, w których znaj­dowały się komory gazowe. W początkowej fazie stał tu jeden budynek o trzech komorach (5x5 m). W październiku 1942 r. wybudowano nowy o 10 komorach (7x7 m), przypominający swoim wyglądem łaźnie. Podłogi w nich były lekko pochylone w kierunku ścian zewnętrznych, w których znajdowały się duże klapy unoszone do góry. Po zagazowaniu ofiar unoszono klapy w celu usunięcia zwłok.

Proces zagłady opracowany był z całą doskonałością i perfidią. Po przybyciu transportu na stację kolejowy Treblinka, bocznicą kolejową przetaczano po 20 wagonów na teren obozu. W celu uśpienia czuj­ności ofiar urządzono tu fikcyjny dworzec, na którym umieszczono napisy „Kasa", „Poczekalnia", „Bufet", a nawet rozkład jazdy pociągów odjeżdżających w różnych kierunkach. Po przybyciu transportu oddzielano kobiety i dzieci od mężczyzn, spośród których wybierano najsilniejszych, kierując ich do pracy w obozie zagłady lub obozie Treblinka I. Ludzi starych, chorych oraz dzieci bez opieki kierowano od razu do tzw. „lazaretu", gdzie nad wielkim dołem zabijano ich strzałami z pistoletu. W „lazarecie" likwidowano również więźniów Treblinka I.

      Po przeprowadzeniu selekcji odbierano wszystkim pieniądze i kosztowności, zapowiadając jednocześnie obowiązkową „kąpiel". W związku z tym wszyscy musieli się rozbierać. Mężczyźni czynili to na placu a kobiety w baraku, gdzie strzyżono im włosy. Nagich więźniów pędzono do komór gazowych, łudząc ich, że idą do łaźni. W stosunku do opornych używano siły. Po załadowaniu komór, które mogły jednorazowo pomieścić około 2 000 osób, szczelnie je zamykano, wpuszczając przez górne otwory gazy spalinowe wytwarzane przez motory znajdujące się w przybudówkach. Śmierć ofiar następowała najdłużej w ciągu 15 minut. Cały proces zabijania ludzi z jednego transportu od chwili jego przybyciu do obozu do momentu usunięcia zwłok z komór gazowych, trwał około 2 godzin. Przeciętnie dziennie gazowano 6 tys. osób. Do lutego 1943 r. ofiary grzebano w olbrzymich dołach. Po wizytacji obozu przez Himmlera w początkach lutego 1943 r., zwłoki gazo­wanych znajdujących się w zbiorowych dołach zaczęto palić.

     Załoga obozu składała się z kilkudziesięciu SS-manów, zajmujących kierownicze stanowiska oraz około 150 Ukraińców, pełniących funkcje pomocnicze w obozie. Na terenie obozu istniało również sonderkommando złożone z Żydów zajmujące się paleniem zwłok, usuwaniem złotych zębów, sortowaniem zrabowanych rzeczy, które setkami wagonów odstawiano do Niemiec.

    W dniu 2 sierpnia 1943 r. wybuchło w obozie zagłady przygotowywane od dawna powstanie. W jego wyniku poległo około 1000 więźniów. Tylko nieznacznej części udało się ujść z życiem. W listopadzie 1943 r. w celu zatarcia potwornych zbrodni obóz zlikwidowano, niszcząc wszystkie budynki i urządzenia. Teren obozu zaorano.

     W Treblince zamordowali hitlerowcy w okresie od 23 lipca 1942 r. (w tym dniu przybył pierwszy transport) do 23 sierpnia 1943 r. (ostatni transport) około 800 000 Żydów z Polski, Francji, Belgii, Holandii, Austrii, Bułgarii, Niemiec, ZSRR, Jugosławii. Zginął tu znany lekarz i pedagog, wielki przyjaciel dzieci — Janusz Korczak (Henryk Goldszmidt).

Więcej: http://latawce.netstrefa.pl/treblinka.htm

http://www.deathcamps.org/treblinka/treblinka_pl.htm

poniedziałek, 31 marca 2008, gajowy771

Polecane wpisy